RSS
czwartek, 15 września 2011

Wzruszyła mnie ta rozmowa.

Chciałabym być taka pogodzona ze sobą, z życiem.

Z tym, że trzeba doceniać i nie wolno się pogrążać. Z tym, że jest krótko, więc musi być dotykająco. 

Z tym, że wszystko ma sens, nawet, jeśli nie ma boskiego planu ani pana boga.

22:02, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 września 2011

W pracy kolejne szkolenie, tym razem eseje zaliczeniowe maja być składane elektronicznie i my też mamy je elektronicznie sprawdzać, no, zobaczymy, wykrywanie plagiatów będzie na pewno łatwiejsze.

Plan zajęć z takiego sobie robi się coraz bardziej kiepski, wczoraj babka strasznie się chciała zamienić na jedne zajęcia no i teraz mam KAŻDY wieczór zajęty, łącznie z piątkiem wieczorem na tutorial. Mam nadzieję, że nikt nie będzie przychodził, kto poświęci piątkowy wieczór na jakieś nieobowiązkowe pierdoły??

Chciałam uratować studentce tyłek i wysłałam jej 4 dni temu maila, że jak prześle mi esej zaliczeniowy w ciągu jednego dnia, to jej sprawdzę jeszcze przed radą i ma szansę zdać. Studentka OBRUSZONA napisała 2 dni później do mojej szefowej, że ja wysyłam jej maile po nocy (21.30), że ma wysłać prace następnego dnia, a przecież ona oczywiście ją dawno złożyła, zaraz po naszych zajęciach w styczniu, pamięta, była na recepcji z Martinem i tak dalej. Taaaa, jasne, jak wrzucał to kucał. Dogrzebałam się zatem do pudła starych zaliczeń, które w międzyczasie zostało zarchiwizowane bez mojej wiedzy, dłuższa historia, i im bardziej zaglądałam do pudła, tym bardziej jej eseju oczywiście nie było. Trzy moje przyjścia do pracy i 5 maili później okazało się, że studentka nie ma tzw. potwierdzenia przyjęcia, dołączanego do każdej pracy składanej na recepcji. Przeprowadzała się i jej gdzieś zaginęło. Taaaaa, jasne;)

Ale każda taka sytuacja to stres, bo zawsze sobie myślę, że to może być mój błąd. A nie typowa studencka sztuczka. Chyba powinnam się już przyzwyczaić.

17:04, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 września 2011
Jak to tutaj jest

Tak trudno jest wytłumaczyć dlaczego akurat tu, dlaczego mi tu dobrze, dlaczego nie chcę wracać. No bo i kariery za bardzo nie robię, wprawdzie pracuję w swoim zawodzie, ale - umówmy się - pracę w swoim zawodzie trudno nazwać sukcesem życiowym, jest to raczej norma, zwłaszcza, gdy nie jest się z zawodu kawalerzystą, heraldem, ani tym człowiekiem, który zapala latarnie miejskie. Kariery zatem nie robię, kasy też nie - dostając odpowiednik najniższej krajowej trudno mówić, że zarabiam pieniądze, nawet, jeśli pracuję tylko na pół etatu. Nie mam bogatego życia towarzyskiego, więcej przyjaciół mam tam, niż tu, więcej znajomych spotykam w jednym tygodniu w kraju, niż tu przez cały miesiąc. W czasie wolnym organizuję pokazy filmowe dla sześciu wyrzutków społecznych. Chodzę na piwo przeważnie z mężem. Czasem jeżdżę nad morze. Oglądam filmy. Czytam. Myślę.

Nic specjalnego, naprawdę, nic specjalnego, nie robię nic niesamowitego, nic, o czym się tworzy knajpiane opowieści, nic, co by można przekuć w "widzicie jak mi zajebiście".

Liczę, czy mi starczy do pierwszego, nie mam samochodu, nie chodzę do restauracji, do pracy chodzę na piechotę, bo taniej. 

Wącham wieczorne powietrze, pachnie krowami i mokrą trawą, oglądam liście i niebo, podlewam różę.

 

Czuję się wolna. Jestem szczęśliwa.

12:49, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 września 2011

Jesień.

Wieje wietrzysko, podobno ma być huragan, a może nawet już jest. Wracając z pracy chwilami nie mogłam ustać na nogach, przechodząc przez park katedralny ze strachem patrzyłam na drzewa. 

Dobrze, że jest ciepło i nie leje.

W szkole podobno kiepsko, bardzo mały nabór, nie mają studentów na kierunek Media i Kultura, ani na Kulturoznawstwo wieczorowe, ucinają mi przez to jeden przedmiot (18 godzin). No, nie jest to tragedia jeszcze. Cieszę się, że zawalczyłam o dodatkowe godziny ćwiczeń, zobaczymy, czy "Źródła wiedzy w dobie internetu" choć trochę wkręcą studentów.

Finansowo bardzo bardzo kiepsko przez następne 3 tygodnie, dopóki nie dostanę pierwszej pensji w tym roku akademickim, ciekawe czy uda nam się utrzymać za 100 euro na tydzień, hehe. Jestem jak irlandzki minister finansów, dziś tnę wszystko wszystkim, szłam do pracy na piechotę i na piechotę wracałam, nie mam daleko - 35 minut, ale strasznie mi się ta droga już nudzi, w autobusie uwielbiam czytać książkę.

W pracy jak zwykle burdel na kółkach, studentka pisze, że złożyła pracę zaliczeniową, a w systemie nie ma jej oceny, oczywiście nie chcę od razu twierdzić, że to jej wina i że kłamie, chcę przeszukać najpierw wszystkie swoje papiery. W biurze okazuje się, że moje pudło zniknęło z pokoju! Parę maili i dowiaduję się, że zostało zarchiwizowane, kurcze, jak to tak, jak można chować czyjeś dokumenty bez porozumienia z tą osobą, nie mówiąc już nawet o jej poinformowaniu? 

Zesłali nas wszystkich kontraktowych do tego malutkiego pomieszczenia, trzy różne szkoły mają tam mieć swoich ludzi, nie bardzo sobie to wyobrażam - jest 7 komputerów, a ludzi 30? 40? Każdy dział ciągnie w swoją stronę, dostajemy jakieś szalone maile, że szafki są tylko dla professional school, moja szefowa mówi mi, że to nieprawda, główny szef w końcu wysyła maila, że wszystkie sprzęty w pokoju są dla wszystkich. Jest tam duszno i gorąco, hot desks to nie tylko idea.

 

Dwa tygodnie do pierwszych zajęć. Hmmm, może w sumie przygotowanie sobie nowego wykładu to dobry pomysł?

14:01, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 08 września 2011

Jesień idzie, tak, tak, zimno wieje i pada, dobra pogoda na dom i książkę.

Już tak będzie wiało do kwietnia.

Wraz z jesienią idą zmiany, boję się trochę, a trochę czuję, że już najwyższy czas, już za długo Mi pracował w tej pracy, kolejny rok, dwa byłyby tylko stratą czasu. Napawa strachem to tylko, że jest kryzys, że o pracę naprawdę ciężko i nikt sam z siebie się ot tak nie zwalnia, wszyscy szukają pracy i boją się zwolnień.

Ale jak teraz nie spróbuje, to będzie już późno, z każdym rokiem jest starszy i coraz mniej to zaczyna mieć sensu. W końcu ta praca miała być tylko na jakiś czas, na przeżycie, na początek emigracji, a jest już tam pięć lat. Chyba już wystarczy.

21:53, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 30 sierpnia 2011
jestem

Hurrra!

Nareszcie znowu mogę pisać!

23:00, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
1 ... 56 , 57
 
stat4u