RSS
czwartek, 29 września 2011

Prawie finiszujemy w tym tygodniu, jeszcze tylko poltorej godziny z wieczorowymi i fiuuuuu!

O tej godzinie to sie juz zawieszam na zajeciach, potykam czasem o slowa, nie ze stresu, nie z nieznajomosci tematu, nie z trudnosci jezykowych, ale ze zwyklego zmeczenia.

Ale zarobie dzis 60% wiecej, niz moj maz przez caly tydzien. o_o

A poza tym to mamy lato w koncu wrzesnia, wczoraj odnotowali najwyzsza srednia temperature w calym roku, od wczoraj marze o poplywaniu w zimnym irlandzkim morzu, ale na weekend pogoda pewno sie skiepsci. Szlam w bluzeczce z krotkim rekawkiem do szkoly i sie SPOCILAM, tak tak, nie czesto sie to zdarza w tym kraju.

Student mi dzisiaj zadal pytanie dlaczego Irl ma taka luzna polityke imigracyjna, dlaczego imigranci moga tu pracowac, dlaczego nie jest tak jak w Stanach, ze trudno zdobyc wize do pracy. "Pewno chcialbys moja prace" odpowiedzialam, "Eamon, ucz sie ucz, jeszcze tylko pare lat i mnie zastapisz", bo co mialam powiedziec?

20:50, inny_glos
Link Komentarze (3) »
środa, 28 września 2011

Zamilkłam, bo jestem w pędzie, w oku huraganu, w środku nieustającego zarządzania chaosem i zmianą.

Czyli rok akademicki się zaczął.

Za mną dwa wykłady, nie jest źle, a tak się stresowałam, przez cały weekend czułam napięcie, w poniedziałek rano czułam jak stres gdzieś tam w środku się rozgaszcza, taki dziwny stan, jakby połknęło się metalową miskę, i nie można spać, bo ona dzwięczy, albo się nam rozpycha wnętrze, i nie można spać spokojnie, nie można jeść ani rozkoszować się pogodą.

Bo pogoda nas w tym tygodniu rozpieszcza, jest tak ciepło, że wręcz balsamicznie, błękitne niebo, słońce, trzeba się nacieszyć, póki jeszcze trwa.

 

Mi będzie się starał o obywatelstwo irl.

Ciekawe do czego nam się to przyda?

12:08, inny_glos
Link Komentarze (7) »
środa, 21 września 2011

Dzisiaj biegając przez 7 minut odkryłam 2 rzeczy:

1) chorobę POCHP

2) zagrożenie nagłym atakiem serca.

Bowiem zgodnie ze znaną i przez niektórych lubianą zasadą "wszystko albo nic" odchudzam się, rzucam palenie, oszczędzam i rozpoczynam nowy rok szkolny. Wielokrotnie sprawdzona szkodliwość w/w reguły nie wpływa na moje głęboko zakodowane przyzwyczajenia, niestety.

W związku z tym dziś ledwo zwlokłam się z łóżka, poziom energii zero. Zasypiając na kanapie przed komputerem (a duużo pracy mam, duuużo), postanowiłam podwyższysz sobie ciśnienie i pobiegać.

Ledwo to przeżyłam.

Wczoraj czułam się koszmarnie i padłam o 22.

Mój organizm po prostu NIE chce ważyć mniej i już. Jest mądrzejszy ode mnie i moich kulturowych przyzwyczajeń. Kiedy tylko zaczynam coś z tym robić przerzuca się na tryb oszczędzania, zwalnia metabolizm, i pokazuje mi środkowy palec. I czuję się tak potwornie, tak się czołgam przez życie, że odechciewa mi się wszelkich dietowych eksperymentów.

13:43, inny_glos
Link Komentarze (7) »
poniedziałek, 19 września 2011
różno-rodność

Pani ma tak samo jak ja, o, proszę: tutaj

Jest ich wiele, jest nas wiele.

Dobrze.

18:16, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 18 września 2011
Lhasa na niedzielę

Wyszperane przez moją siostrę:

 



 

Qu’on a tout vu, tout vu

Et on rit encore encore


Wszystko widzieliśmy, widzieliśmy

i znowu się śmiejemy, śmiejemy

14:00, inny_glos
Link Dodaj komentarz »

A poza tym dręczy mnie moja niewiedza. Że na tak niewielu rzeczach się znam, że świat jest tak skomplikowany i ciekawy, a ja rozumiem tylko niewielki jego skraweczek. 

Że nie wiem, jak jest zbudowana radiostacja, adapter, samochód, że to, że samolot lata to jest dla mnie magia i cud. Te wszystkie techniczne rzeczy, siły i przyśpieszenia, reakcje egzo i endotermiczne, bomba neutronowa, pluton, uran i rozpadanie się atomów, procesory, ekrany, telefony komórkowe, prąd, internet i fale radiowe, wszystko to jakoś działa, a ja nic o tym nie wiem. I robię postanowienia, kolekcjonuję podręczniki fizyki i matematyki, wyciągam z pawlacza domu rodzinnego jakieś książki o całkach i różniczkach i próbuję czytać, ale zapału starcza mi na parę godzin.

Jestem w stanie śledzić tylko moją dziedzinę i to bardzo, bardzo pobieżnie, nawet społeczny rozwój dziecka jest dla mnie zagadką.

Bo tak naprawdę to chciałabym umieć naprawiać patefony.

01:10, inny_glos
Link Komentarze (6) »

Dzień domowy piżamowy. Cały dzień oglądanie filmów, na rozkrętkę 2 odcinki Dextera, a potem jechane - 5 Tajemnicy twierdzy szyfrów, na specjalną prośbę Adziarza. Miałam trochę wyrzuty sumienia, że jak to tak się lenić, jak to tak cały dzień w piżamach, w łóżeczku we trójkę leżeć i oglądach seriale.

Ale - myślę sobie - skąd mogę wiedzieć, czy taki dzień nie jest ważniejszy czasami od tych wszystkich przepracowanych, przebieganych za własnym ogonem, tych wszystkich, kiedy się tak człowiek umęczy, a pod koniec i tak materia życia rozłazi się w szwach. Może to leżenie, przytulanie się i gilganie jest ważniejsze od wszystkich najważniejszych spraw, okazywanie sobie miłości i ciepła istotniejsze jest od odkurzania kurzy.

Ale wyrzuty mam, piłuje mnie coś w środku, że nie jestem zapracowana, zaganiana, że nie pucuję okien i nie piszę elaboratów. 

00:47, inny_glos
Link Komentarze (2) »
piątek, 16 września 2011

Piątek przeważnie jest dobry, bo już jutro sobota, bo się będzie można wyspać, bo Mi już jest w domu wcześniej, bo idziemy na Auntie, na filmy. Z tym spaniem to jakiś kosmos jest, jak patrzę za okno o siódmej rano i coraz ciemniej i ciemniej jest z każdym dniem, to w OGÓLE, w ogóle nie chce się wstawać, zwlekam się zatem zawsze z zamkniętymi oczyma, w jakimś półśnie takim, z mocnym postanowieniem wskoczenia do łóżka zaraz po tym, jak wyprawię Adka do szkoły, a potem jakoś tak się rozkręcam, bujam się jakoś, zaczynam dzień nie wiedzieć w sumie kiedy i po co, wciągam się w czytanie, muzykę, radio i tak siedzę do jedenastej w pidżamie, bez śniadania, w ćwierć śnie czytając wiadomości i sprawdzając pracową pocztę. Siódma, okropna godzina, brzmi tak raźnie i rześko, ale wcale, wcale taka nie jest, jest śpiąca, ciągnąca się, zmęczona, upierdliwa, obowiązkowa, do bólu rozsądna. Wiem, wiem, są ludzie, którzy wstają o piątej, rany boskie, o piątej, to dla mnie masakra, tortury, przekleństwo, piekło. Nie wiem, jak inni sobie radzą, może są inaczej skonstruowani, może się tak nad sobą nie rozczulają, może - nie wiem - LUBIĄ poranne wstawanie, może mogą spać 7 albo i 6 godzin i czuć się radośnie. Ja jestem innym gatunkiem chyba, alienem, obcym spaczem, Woody Allenem w jego pierwszej komedii, kiedy położę się o północy zwlekam się z łóżka o siódmej rano ledwo powłócząc nogami, nieprzytomna, niewyraźna, marudna.

17:55, inny_glos
Link Komentarze (12) »

Nie wiem, czemu akurat to wykonanie najbardziej.

Ale jak tego słucham, to życie jest proste.

Sprawdźcie sami.

 



15:11, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 15 września 2011
Ucieczka od wolności

Podczas zajęć zrozumiemy co robić w życiu, aby podążać ścieżką Kosmicznego Planu. Jesteśmy duszami, które wybrały życie w ciele fizycznym. Wybraliśmy tę rzeczywistości, aby wypełnić naszą misję życiową (kosmiczną). Przez dwa dni będziemy doświadczać ciszy ciała i umysłu. Ciało pomoże nam odróżnić czym jest osobowość a czym jest Plan Kosmiczny. Ciało powie nam czy jesteśmy świadomi Kosmicznego Planu i czy podążamy za przewodnictwem Wszechświata. Podczas warsztatów będziemy trenować odczucia fizyczne, aby zrozumieć różnicę pomiędzy dobrym samopoczuciem i tak zwanym złym samopoczuciem. Zrozumiemy zachowania związane z ego i z Prawdziwym Ja. Zrozumiemy także co jest osobowością a co jest Kosmicznym Przepływem.   

Warsztat Twoja Misja Życiowa został specjalnie przygotowany dla polskiej grupy i dostosowany do wysokich energii w Egipcie. Zbliżamy się do ważnego roku 2012, w którym nastąpi przejście w piąty wymiar. Według Toma zostaniemy obdarowani nowymi zmysłami np. telepatią, umiejętnością posiadania wizji czy przewidywania przyszłości. Osoby podnoszące swoją energię i żyjące z poziomu serca w sposób płynny dostosują się do zmieniających się wibracji Ziemi.Wielu z nas zadaje sobie pytania: Czy jestem na właściwej ścieżce? Czy robię w życiu, to do czego jestem powołana/-ny? Skąd mamy wiedzieć czy wypełniamy wyższy (kosmiczny) plan naszego życia? Uczestnicy moich warsztatów często także pytają: Jaka jest moja misja życiowa? Co jest dla mnie zapisane w Księgach Akaszy? Moją jedyną odpowiedzią jest ŻYJ TU I TERAZ, bądź obecny i odczuwaj to co jest.


Nie przestaje mnie zadziwiać jak bardzo ludzie boją się wolności, jak strasznie, strasznie nie wiedzą kim są i łakną wypełniania jakiegoś KOSMICZNEGO PLANU, czymkolwiek by on nie był. Przejście w piąty wymiar, litości.


23:34, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
stat4u