RSS
czwartek, 11 sierpnia 2016

Jednak tak pod przymusem to nie. Nie da rady. Nie składa mi się i nie chce. Tak codziennie pisać. Żebym to jeszcze miała o czym. A tu tak ciągle to samo. Te same wnioski i refleksje na koniec. I żeby to jeszcze człowiek się uczył. Na tych wnioskach i refleksjach. Ale nie. Ciągle tylko na błędach. 

W każdym razie byłam w UK u brata. I bratowej. Moriniak bardzo bardzo bardzo grzeczny, ale i  rozbrykany i szczęśliwy, bo dużo ludzi dookoła i do tego dzieci. I ogródek, w którym można bez przeszkód grzebać w piasku i obgryzać bramki do mini futbolu. M z Adziarzem wyskoczyli na dwa dni do Londka i wychodzi na to, że Adziarz usłyszał London calling. Strasznie mu się w tam w tym Londku podobało, strasznie. Kupił sobie 2 koszulki na Camdenie. Spali w schronisku w 8 osobowym pokoju, jak na przygodę przystało. Wrócił taki radośniejszy, jakby taki przewietrzony, bardziej komunikatywny, bez tej jego zbolałej miny zostaaaawcie mnie jaką zawsze przybiera po paru godzinach grania, której już naprawdę nie mogłam zdzierżyć.

W ogóle wszyscy wróciliśmy tacy przewietrzeni. I z szerszymi horyzontami. Mo widziała po raz pierwszy w życiu krowę, kozy, świnki, kury, kurczaczki, już tak głupio abstrakcyjnie się czułam pokazując jej w książeczkach i wydając odgłosy paszczą, bo i co niby jest ta krówka - czarno-biały kształt w książeczce? A teraz już wie. Już jakieś zakorzenienie w rzeczywistości ma. 

Ale najbardziej lubi pieska i mówi 'yhy yhy' co ma oznaczać hau-hau. Jedziemy sobie na spacerku i nagle słyszę takie właśnie 'yhy yhy' z wózka, jeszcze zanim moje oczy w ogóle dojrzą jakiegoś pieska. Bo ona już widzi i musi się podzielić ze mną tym widzeniem. Poza tym gada. Opowiada mi różne historie z tego wózka, często kończąc wypowiedź jakimś rodzajem śmiechu. Że niby śmiesznie było bardzo. 

23:29, inny_glos
Link Komentarze (4) »
piątek, 05 sierpnia 2016

Moja córeczka skończyła w środę roczek.

Zrobiłam tort z motywem morskim dla morskiej dziewczynki:

Przyjęcie było cudne.

Powiedzieć, że nie mam czasu, to jak nic nie powiedzieć, gdy tylko zostawię otwarte drzwi biegnie na czworaczkach na schody - nauczyła się, że nic tak nie zapewnia natychmiastowej uwagi mamy, jak włażenie samej na schody. Przeniesienie talerza z gorącą zupą z kuchni do pokoju jest wyczynem.

Staje sama i oczekuje zachwytów, mówi ta-ta, ma-ma, Adka woła daaaa-da!, wszystko poza tym to ba-ba, a kozo-kotek w jej wykonaniu stopiłby serce seryjnego mordercy (jak robi kotek? - meeee).

Pędzę bo się obudziła.

18:36, inny_glos
Link Komentarze (4) »
stat4u