RSS
niedziela, 07 maja 2017

A wczoraj, wczoraj Adek skończył 18 lat. Tak po prostu. To niewiarygodnie i niemożliwe, o czym wie każdy rodzic dorosłego dziecka, to kompletnie niemieszczące-się-w-głowie, nie do uwierzenia i nie do przyjęcia. Moje najstarsze dziecko jest już dorosłe. Mój syneczek najmniejszy, mój Adziarz, mój chłopczyk, mój wrażliwiec, moja empatyczna progenitura.

O tym, co mu kupić na osiemnastkę myśleliśmy już od pół roku i nic nie wymyśliliśmy, kupiliśmy mu zatem zegarek, żeby nareszcie stosunek do czasu mu się poprawił, pierwsze męskie perfumy, żeby dziewczyny lubiły się przytulać i książkę o tym, że nie ma różnich w mózgach kobiet i mężczyzn, które by mogły wyjaśnic odmienne traktowanie społeczne, jako przygotowanie do życia w rodzinie.

Słów kilka o synu pierworodnym się należy. Adek studiuje matematykę i jest szczęśliwy niemożebnie, nareszcie znalazł swoich ludzi, swoje plemię, gostków, którzy go rozumieją i lubią. Zaczął zatem wychodzić z domu, a raczej do domu nie wracać po zajęciach, często koło 21 zaczynam się orientować, że Adka jeszcze nie ma w domu, dzwonię do niego i dowiaduję się, że jeszcze 'siedzi w bibliotece' i się 'uczy'. Nie wnikam;) Podobno mają fajną brygadę siedmiu osób, wśród których są nawet dwie dziewczyny. I jedna z nich mnie wczoraj rozczuliła, bo dała Adziarzowi na osiemnastkę następujące prezenty: piwo imbirowe, lizaka i paczkę słodyczy z pewnego drogiego sklepu. Nie ma co się entuzjazmować, ale mnie to ucieszyło, bo oznacza to, że musiała się wczuć w mojego synka - są to dokładnie te rzeczy, które on sam by sobie zażyczył, gdyby nie wstydził się, że takie dziecinne ma zachcianki. Czyli fajna dziewczyna. 

Adek zmienił się bardzo w ciągu ostatniego roku, zrobił duży skok od 'zostaaaawcie mnie' rzucanego przy każdej okazji zbolałym głosem do krótkiego 'ok' człowieka, z którym w zasadzie da się dogadać w każdej sprawie. Ma teraz jakąś taką energię, radość, otwartość w sobie i choć nadal czasami wpada w te swoje letargiczne stany sprawdzając co chwila statusy na fejsie, zdarza się to zdecydowanie rzadziej i nie wygląda jak przypadek kwalifikujący się do natychmiastowej pomocy specjalisty. Czyli nastolatkową czarną dziurę mamy zdecydowanie za sobą.

Skończył już też pierwszy rok akademicki, w sumie czy skończył to się niedługo okaże, bo właśnie jest w trakcie zdawania 11 egzaminów. A wszystkie z MATMY. Także trzymamy kciuki. Choć ja się w sumie o niego nie martwię, bo kiedyś musi dostać nauczkę - w czwartek miał na przykład statystykę, do której zaczął się uczyć w środę. (Podobno łatwy egzamin. Zobaczymy).

00:19, inny_glos
Link Komentarze (5) »
stat4u