RSS
sobota, 31 marca 2018

Święta. Umyłam tylko okna tym razem, ze wszystkim innym dałam sobie spokój. I tak na bieżąco sprzątamy, przesuwamy, wiercimy, przestawiamy, układamy, porządkujemy, sortujemy, wyrzucamy.

Święta jak zwykle dają trochę oddechu, tak nie za dużo, tak na dwa wieczory serialu obejrzanego bez wyrzutów sumienia, że trzeba sprawdzać eseje. Świętujemy wiosnę, która jakoś opornie w tym roku do nas przychodzi – od tygodnia temperatury koło 7 stopni w dzień i 3 w nocy, czyli zimno zimno zimno. Ale nadzieja jest, Irlandzkie dzieciaki się nie przejmują i biegają w podkoszulkach i legginsach po dworze. Bo wiosna przecież!

Planuję ogród. Na razie z przodu domu, przy płocie, koniecznie róże – ale pnące, poprowadzone poziomo, czy krzaki?

Tutaj widać kawałek tego płotku (i nasze dzieci, przy okazji, jak idą do sklepu;):

 

ad_mo_male

Widać, że trawnik też średnio zadbany, w planach kupno kosiarki, ale na sadzenie innych rzeczy niż róże się nie zdecydowałam, na razie oglądam, co rośnie u sąsiadów, którzy też mają podobny północny aspekt. 

Mo szuka koleżanek. Są tu takie dwie dziewczynki, dużo starsze, bo siedmioletnie, Mo za nimi biega cała ucieszona, a one trochę się z nią bawią, trochę jej uciekają, trochę się z niej śmieją. Ona jeczcze tego nie rozumie, tych sytuacji społecznych, i śmieje się razem z nimi:) Codziennie pyta się, czy ‘koleżanki są’ a jak są, oj to nie ma zmiłuj – musimy iść. Wczoraj razem z koleżankami odkryła sekret pana Bim-boma, jak go nazywamy, czyli samochodu z lodami, który jeździ po całej dzielnicy głośnym sygnałem oznajmiając lody. Od kiedy się tu przeprowadziliśmy pan Bim-bom (albo pani Bim-bom czasami) był ważnym elementem życia, kiedy usłyszała 'tu-tu-tu-tu-tu-bim-bom', trzeba było biec do frontowego okna, żeby go zobaczyć. Ale sens istnienia pana Bim-boma było dla Morinki tajemnicą. Aż do teraz. Właśnie próbowałyśmy się zaprzyjaźnić z dziewczynkami na ulicy, kiedy przyjechał, dziewczynki zamówiły dwa ‘lody do picia’, kubki wypełnione pokruszonym lodem i syropem o smaku truskawkowym, po czym okazało się, że mają tylko 20 centów. Cóż było robić, dołożyłam się im do napoju, żeby spojrzały łaskawszym okiem na nową młodszą koleżankę i pozwoliły jej brać udział w bieganiu, skakaniu, machaniu rękami, robieniu min i wygłupianiu się. Mo oczywiście też dostała napój i tak ukręciłam sobie bacik na własny grzbiet, jak sobie zaraz pomyślałam. 

 

14:50, inny_glos
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 marca 2018

Wiosna przyszła i poszła, tak jak i zapewne w Polsce, ale te parę cudnych, słonecznych dni pokazały na co warto czekać. Słońce już zupełnie zagląda do naszego ogródka, tak jak w zimnie jest za nisko i ogród jest cały w cieniu sąsiednich domów, tak od początku lutego mamy je w ogrodzie od tyłu. Kuchnia jest cała zalana światłem prawie od samego rana aż do popołudnia - to był dobry wybór, z tym południowym ogrodem. Jestem z siebie dumna, że się tak uparłam i nie dałam się skusić cenom północnych ogrodów. Słońce stopniowo również pokazuje się od frontu, około 18 godziny dochodzi nam do okien, a te dwie-trzy godzinki popołudniowego światła dają nadzieję moim różom od frontu - nie będę zmuszona do sadzenia bluszczy i paproci li i jedynie. Kocham ogród, mogę jedynie narzekać, że jest za mały, bo tak jak dom mogę mieć malutki, tak ogród powinien być wystarczająco duży, żeby zmieścić tam kwiaty, pnącza, stolik na popołudniową kawkę i zagony ziemniaków. Chcę robić naturalny kompost, mieć trochę warzyw i ziół, maliny, jagody, porzeczki, sadu niestety nie dam rady posadzić. Na razie sadzę róże i małe kwiatuszki letnie, na wielkanoc mamy zaplanowane sianie kwiatków z Morinką.

Przyzwyczailiśmy się chyba do chłodniejszego domu, wiem, że jest wiosna, ale nawet koło 3-4 stopni na zewnątrze nie odczuwam już tak zimna. Ale oszczędzamy na wymianę okien, jak zwykle uparłam się na li i jedynie na drewniane. Ciemno-granatowe albo czarne, ale drewniane:) Przy okazji zrobimy ocieplenie zewnętrzne, jak nam dadzą pożyczkę, na razie sprawdzam różne opcje i możliwości. Ciężko jest tak bez żadnych kontaktów, ocieplenie to koszt 10 tys euro i można je bardzo spartaczyć, szukam zatem kogoś, kto może nam tego doglądać za niewielką opłatą.

Na brzozie zamieszkały sroki - tato, mama i chyba jakieś młode, jeszcze nie za bardzo widać co tam się dzieje w gnieździe. 

Dodatkowe kilometry na rowerze do pracy robią swoje - schudłam trzy kilo. 

Morinka śmiga na hulajnodze, spacer do sklepu czy do parku stał się przyjemnością, bo wcześniej bywało, że już bardzo zmęczona nie chciała jechać w wózku i bardzo marudziła, a chodzenie za rączkę trwało wieki. 

Rok akademicki się kończy i będę miała czas na zdjęcia dla was. Wreszcie. 

17:22, inny_glos
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 marca 2018

Czarnego potwora już nie ma, oddałam stół IKEI, okazało się to bardzo proste, po prostu zadzwoniłam i zapytałam, czy zabiorą stół, bo nam nie pasuje i zabrali. Puściliśmy jeszcze cztery krzesła przy okazji. Były w odcieniu walącego po oczach błękitu, czego nie widziałam w sklepie. A najlepsze jest, że najpierw wysłałam maila, ale mi nie odpowiedzieli, więc zadzwoniłam i zgodzili się zabrać za darmo. Po czym dwa dni później przysłali mi maila, że nie mogą zabrać. Cały szkopuł był w tym, że rozmawiałam z Ikeą z UK a mailowałam z Ikeą Irlandzką, skutkiem czego stół zabrali bez problemu.  Niezły burdel mają tam siostry w IKEA. Ale pieniądze oddali.

Zamiast czarnego monstrum

stol_male

mam teraz drewnianego Duńczyka - w odcieniu pomarańczy, lekki, rozkładany, jakby z lat 60tych, wypatrzony w Oxfamie za 50 euro. Dalej mi trochę nie pasuje, jest troszkę za mały, no i ten pomarańcz, ale jest lepiej (zdjęcia będą).

Stół głównie mi się gryzł z tą sofą:

sofa_m

Którą będziemy jeszcze spłacać dwa lata więc wymienić nie mogę. Cały pokój rozpadał się na dwie części - ciężką, czarną, z ostrymi kontrastami koło kominka i lekką, pastelową, o obłych kształtach koło sofy. Zamierzam jeszcze dokupić fotel i dywan, bo dywanik z kurą też nie pasuje, choć bardzo go lubię. Ale na razie wstrzymałam wszystkie zakupy - oszczędzamy na okna i być może też ocieplenie zewnętrzne.

Bo miała być już wiosna, a parę dni później było tak:

przed_domem_2

Bałwan:

balwan_mA z tyłu domu:

ogrod_w_sniegu_male

Dopiero co posadziłam kwiatki! W parę dni nabiliśmy gazu na 150 euro, a potem licznik stanął. Maja go wymieniać już od dwóch miesięcy, na początku roku przyszedł pan inżynier, popatrzył, postukał i stwierdził, że to taki stary licznik, że nie ma narzędzi i poszedł sobie.

 

11:50, inny_glos
Link Komentarze (3) »
stat4u