RSS
piątek, 09 grudnia 2016

Moja córeczka skończyła 16 miesięcy parę dni temu, moja awanturnica niemożliwa, mój krzykaczu straszliwy, gaduła niemożebna, głodomór wieczny! Biega po kuchni na tych swoich mini nóżkach w rajtach w paski i krzyczy am! am! am! AM! DA! Aż się człowiekowi ręce trzęsą jak szykuje jej kaszkę, bo Moirin już się czepia swoimi łaponami człowieczej nogi i nagle krzyczy AMAMAMAMAM! głosem nie znoszącym sprzeciwu. Oprócz tego na nos mówi oko, na psa - miauuu!, rozśmiesza ludzi w parku biegając za pieskami na całe gardło MIAUUUU! Czupiradło moje ostatnio woli tatusia, nie zawsze, ale często, mama próbuje uśpić cycem, ale często cyc już nie pomaga, tylko potrzeba męskiej ręki do pobujania, więc po pół godzinnych hockach klockach i akrobacjach cyckowch maleńtas wstaje i krzyczy tatou! oczywiście głosem rozdzierającym, tatou! tatou! tatou! I tatou biegnie po schodach do swojej córeczki, bierze na rączki, pobuja 5 minut i maleńtas śpi. 

Nie mam czasu na pisanie, życie pochłania mi każdą wolną chwilę, właściwie wolne chwile to miewam jak jadę na rowerze do pracy koło parku i nagle podnoszę wzrok i patrzę na drzewa i i niebo i oddycham i oto mam wolną chwilę tak właśnie wtedy i w tym momencie, tylko muszę uważać, żeby pod samochód nie wpaść. Więc widzicie, że pisać się nie da w tej wolnej chwili, chyba, żebym miała dyktafon podłączony z mikrofonem na kierownicy i tak bym tylko właśnie mogła dyktować i blogować. Ale. 

Poza tym trochę mnie uwiera to miejsce, nie jestem bowiem tym, kim myślicie, że jestem (o święta naiwności blogerki podstarzałej!) i zamiast rzucić sobie mięsem na blogu, siedzę cicho, bo nie wypada. A tu kurrrr.. człowiek chciałby sobie zakląć i wiązankę rzucić niejedną czasami. 

00:02, inny_glos
Link Komentarze (3) »
stat4u