RSS
niedziela, 22 grudnia 2013

U rodziców w domu. Tajam. Coś mi w środku topnieje.

Nie przeszkadza mi bałagan, chaos, drobne kłótnie, za dużo ludzi na metr kwadratowy, ogrom pracy. Po raz pierwszy od dwóch miesięcy czuję, że może nie umieram. Może będę żyła. Będę żyła. Czuję się jak w łonie ziemi - brudnym, lepkim, ciasnym, brzydkim, może być nawet śmierdzącym, ale dającym życie. Przestałam się dusić. Zaczęłam wierzyć, że jednak przyszłość jest.

I wiecie co - mam w dupie pozory. Nie muszę wyglądać, osiągać, zasługiwać, odchudzać się, zmieniać, malować, udawać, ładnie ubierać. Mieć sukcesy. Nie muszę być dobra, słuchająca, pomagająca. Chcę być. Chcę po prostu być. Chcę się przestać czołgać, przestać pełzać, przestać słuchać innych, walczyć i się porównywać. Chcę być.

Nie wiem jak to się stało, że zamknęłam się w takiej potwornej klatce moich i cudzych oczekiwań wobec mnie, że zaczęłam umierać. Zaczęłam się fizycznie dusić, ze wszystkimi fizycznymi objawami. Czułam, jak mi coś rośnie w płucach, nie że sobie wyobrażałam - CZUŁAM. Fizycznie. Jak ból w fantomowej ręce, w kończynie, która dawno odcięta. Były takie noce, że leżałam przez parę godzin trzęsąc się w potwornym lęku, czując, jak się rozpadam na kawałeczki, jak już nie wiem kto ja jestem. Były takie momenty, że bałam się, że rankiem nie będę umiała mówić. Były takie dnie, że przez cały dzień nie miałam ochoty na nic, na najmniejszą z rzeczy, nie miałam ochoty na kawkę, na kanapkę, na spacer, wchodziłam do sklepu i nie było tam ani jednej rzeczy którą chciałabym posiadać, nie miałam ochoty ani jeść ani pić i nie czułam pragnienia ni głodu, jadłam kiedy orientowałam się, że to dziwne uczucie w brzuchu to ból żołądka, który od paru godzin przypomina mi, że jeśli chcę żyć, to muszę coś przełknąć. I wtedy się zmuszałam. Przez cały tydzień często jedyną rzeczą na jaką miałam ochotę był seks z Mi. I trzymałam się tej ochoty zębami i pazurami, bo to był dla mnie jedyny znak, że jeszcze w środku nie umarłam.

I wiecie co - w tej najczarniejszej dupie PRZYSIĘGŁAM sobie, że jak z tego wyjdę, to już tak się nie dam. To już nigdy nie będę siebie nadużywać, wykorzystywać, krytykować, poniżać, być z siebie niezadowolona. Nigdy nie pozwolę, by pragnienia innych ludzi były dla mnie ważniejsze niż ja sama. I wiecie co? Będę walić prawdę prosto w oczy, bo już się nie boję. Nie zależy mi na opinii, przyjaźni, pozie. Zależy mi tylko na byciu.

Już nigdy nie pozwolę tak niekochać siebie samej sobie.



20:16, inny_glos
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 09 grudnia 2013

- Wiesz - powiedziała Ania do kruka - tak naprawdę to nie istniejesz.

- Hahaha - zaśmiał się kruk - to z kim rozmawiasz?

- Właśnie z nikim. Jesteś tylko w mojej głowie.

- Tylko? - zarechotał kruk. - Gratuluję optymizmu.

Owinął się czarnym skrzydłem, podkurczył szpony, łypnął prawym okiem i uśmiechnął się pod dziobem. - Ale czujesz, że jestem, prawda? To jestem. Proste. "Niebo gwiaździste nade mną a kruk czarny we mnie".



18:06, inny_glos
Link Komentarze (6) »
środa, 04 grudnia 2013

Wiecie co? Chyba się zepsułam.

Wrócę jak się naprawię.

17:14, inny_glos
Link Komentarze (4) »
stat4u