RSS
piątek, 27 listopada 2015

Morinek na dziś. 

Jak widać rośnie, jej waleczkow, a raczej wałków nie powstydziliby się politycy PO. Tutaj wyraznie widać Jej Grubasnosc: 

 

(Bardzo mnie to bawi, bo ja ZAWSZE byłam najchudsza w całej szkołę, oprócz jednej dziewczynki, która miała tasiemca, jak po cichu i z ekscytacja powiedziano mi pewnego razu na przerwie. Kazalam mamie mnie zbadać na obecność tegoż, ale niestety.)

Morinka obecnie je co mniej więcej 2 godz., (oprócz nocy, kiedy czasem nawet co godzinę), ale nie odmówi nigdy. Czasem ja podkarmiam wcześniej, jak mamy gdzieś iść, na przykład. Śpi trzy razy w dzień, ale tylko ze mną i w czasie drzemek podjada. Zbieram się w sobie zeby wprowadzić inne zwyczaje, bo musimy się przygotować na mój powrót do pracy w styczniu. Na szczęście tylko na parę godzin, średni 2 godz dziennie. W pon, wto i część sro będzie mógł z nią być M, szukam więc opiekunki na dwie godziny w środę i czw. Od kiedy przeczytałam artykuł o pedofilach którzy zaprzyjazniali się z samotnymi matkami, żeby mieć dostęp do dzieci, to paranoja mnie dopada na myśl o opiekunce. Z tego powodu nie chcemy dawać ogłoszenia (łatwy kąsek dla ...), tylko szukamy przez znajomych.

17:45, inny_glos
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 23 listopada 2015

Dziś dostaliśmy pisemko z gminy, że zakwalifikowali nas na listę oczekujących i jesteśmy na 199 miejscu na liście mieszkań socjalnych w naszej okolicy (247 i 297 w dwóch innych). Ucieszyliśmy się jak głupi, mimo, że czekanie na mieszkanie może jeszcze potrwać nawet i 10 lat. Przypomina się komuna, hehe. Oczywiście jak uda nam się wcześniej coś kupić, to się wypiszemy z listy. A najbardziej mnie zdziwiło, że przysługują nam 4 pokoje, a co! Sypialnia dla nas, dla Adka, dla Moriniaka i living room. Takie są standardy w welfare state;) Poczułam się przez chwilę jak panisko. Teraz tylko trzeba się szybko znaleźć na ulicy i kolejka przyśpieszy. 

Adkowi ukradli rower w szkole w piątek (nie przypiął! i nie schował pomimo naszych parokrotnych przypominań). Za karę miał chodzić do szkoły na piechotę do końca grudnia. A tu dziś dzwoni pani zastępca dyrektora, że złapali złodzieja i jego rodzice gotowi są zapłacić za rower. Pojecia nie mam ile mamy zażądać - rower trzy lata temu kosztował 360 euro, a ostatnio go naprawialiśmy za 80 e. 

A Morinek dziś tak krzyczał na spacerze, że znowu się poddałam. Do tego lał deszcz i nie bardzo jak mogłam ją wyciągać z wózka i uciszać. Prawie zachrypła po 20stu minutach i nagle zasnęła. Ech.

17:01, inny_glos
Link Komentarze (3) »
niedziela, 22 listopada 2015

Nosisz. Bujasz. Przytulasz. Przebierasz. Rozśmieszasz. Śpiewasz. Tańczysz. Karmisz. Bujasz. Nosisz. Przytulasz. A ten maleńtasek marudzi i marudzi - i jak nie chciał spać, tak nie chce! 

Coś nam się zepsuło tym razem w drzemkach - zasypia tylko po wielkim krzyku, oczywiście na rączkach, bujana i przytulana przez dwadzieścia minut po to, by obudzić się po pół godzinie. I po dalszych dwóch kwadransach znowu jest zmęczona, więc znowu nosisz. Bujasz. Przytulasz. Przebierasz. I tak dalej. 

Dziś poczułam się bardzo zmęczona. To nic, że budzi się w nocy z 5 - 6 razy, no dobrze, jakoś to przeżyję. Może jest zmarznięta (rączki jak lód! zimno jest u nas w sypialni), może chce sie przytulić, może tak po prostu ma. Nie chce jeździć w wózku - no dobrze, może nie lubi. NIektóre dzieci nie lubią. Może jest nudno, może się już zraziła, a może tak po prostu ma. Ale kiedy od trzech dni zaczęła się zanosić płaczem przed drzemkami, to już naprawdę naprawdę naprawdę ... nie wiem co. Poczułam się bardzo zmęczona. 

A potem idziemy do koleżanki z wizytą, maleńtasek ani miauknie przez całą drogę, u koleżanki zasypia w 10 minut i przez całą wizytę jest jak ANIOŁECZEK, wracamy na piechotę 20 minut, Morinek w wózku SIĘ UŚMIECHA do lamp i wszystko mi w środku topnieje.

Te dzieci. Tak mają po prostu.

20:29, inny_glos
Link Dodaj komentarz »
piątek, 20 listopada 2015

Morineczka dziś była na trzymiesięcznej wizycie kontrolnej. 15 tydzień, waży 7600, mierzy ponad 60cm. Czyli jak zwykle duża dziewczynka. Oczywiście potrafi wszystko, co powinna, obraca główką, słucha, przypatruje się, wyciąga rączki po zabawki, uśmiecha się i gada. Dziś mnie również zaskoczyła i jechała grzecznie w wózku w jedną stronę, a bałam się okrutnie, bo była to pora jej drzemki i wiedziałam, że może być nie w sosie, przyjdzie zły Morin i na nas zje. Ale jechała jechała, patrzyła się na zabawki i zapomniała włączyć syrenę. W przychodni po wizycie nakarmiłam ją, włożyłam do wózka i nie tylko nie marudziła, ale ZASNĘŁA.

Nadal śpi. Nadal jestem w szoku.

Pielęgniarka środowiskowa stwierdziła, że jest taka duża i dobrze trzyma główkę, że możepowinnam jej już wprowadzać pokarmy stałe, za jakieś dwa tygodnie, jak skończy cztery miesiące. Hmm.

Czarna dziura narazie mnie wypuściła ze swych objęć i mimo, że sytuacja obiektywnie się nie zmieniła za bardzo, przestałam się zamartwiać. Jakoś tak. Po prostu. No chyba jednak w 21 wieku trudno byłoby wylądować na ulicy, prawda? A jak nas zakwaterują do B&B, bo nie stać nas będzie na czynsz, to przynajmniej dadzą nam szybko mieszkanie socjalne, więc może wyjść jeszcze na dobre.

Wszystko przez to, że w Irl jest obecnie kryzys mieszkaniowy, a już szczególnie brakuje mieszkań na wynajem. W sumie nie wiadomo dlaczego - nie ma więcej ludzi, niż było w 2008, więc popyt nie powinien się zmienić, ale ceny są prawie dwa razy wyższe niż były i już nas trochę przestaje być stać na mieszkanie. Obecnie płacimy 1100 euro/miesięcznie, ale podobne mieszkania w okolicy są nawet po 1500 i nieunikniona podwyżka czynszu spędzała mi sen z powiek. W dodatku w trudnej sytuacji można się tutaj starać o tzw. dopłatę do czynszu, ale tylko wtedy, kiedy czynsz wynosi mniej niż pewne ustalone przez państwo limity, co w przypadku naszej rodziny jest 975 euro/miesięcznie. Cały problem w tym, że w chwili obecnej nie ma mieszkań dwupokojowych w takiej cenie. A nawet jednopokojowe jest trudno znaleźć. Co oznacza, że biedni oczywiście dostają po dupie - nie ma tańszych mieszkań, więc i pomocy od państwa nie dostaną. Irlandczycy jeszcze sobie jakoś radzą i na przykłąd umawiają się z właścicielem, że na papierze wynajmują taniej, a pod stołem wyrównują różnicę i w ten sposób łapią się na limit i państwo im dopłaca. My wynajmujemy niestety od agencji i obawiam się, że będą bardzo niechętni takim półlegalnym rozwiązaniom, nie zgodzą się, podwyższą czynsz i każą się wyprowadzić. Bo lokatorzy z dopłatą to tylko problem dla wynajmujących - jeszcze niedawno w ogłoszeniach o wynajmie właściciele zamieszczali uwagę, że 'rent allowance not acceptable', od kiedy uchwalono, że to nielegalne nikt już tak nie pisze, co nie znaczy, że nie ma dyskryminacji.

10:19, inny_glos
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 listopada 2015

Morinek dał ostatnio odsapnąć. Tak mniej więcej od tygodnia. Nadal je całą noc, nadal nie lubi wózka, ale - alleluja! - nie płacze odłożona. Właściwie w ogóle nie płacze. Oprócz wózka, ma się rozumieć. Bo wózek ZŁO.

Umie się nawet sama zabawić własnymi rączkami.

Tak gdzieś z 15 minut, mniej więcej.

Śpiewa z Adele i Amy Winehouse. 

Uśmiecha się strasznie rozkosznym bezzębnym najszczerszym uśmiechem trzymiesięcznego bobasa. 

Zaczyna mi wkładać łapki do buzi i ciągnąć za co akurat złapie. 

Dwa poprzednie tygodnie były ciężkie, bardzo ciężkie. Mamy dość niepewną sytuację finasowo-bytową, co w połączeniu z małym dzieckiem i ciągłym zmęczeniem powodowało, że zaczęłam się zamartwiać. Bardzo. A nawet wpadło mi do głowy, że mam początki depresji poporodowej, kiedy w nocy zamiast łapać te chwile snu pomiędzy karmieniem o 1.24 a 3 biegałam w kółko w środku swojej głowy usiłując znaleźć wyłącznik tych wszystkich strasznych obrazów przesuwających się przed oczami duszy. A widziałam już siebie z dwójką dzieci na ulicy albo w zapleśniałej suterenie bez okna. Jak z bajek Andersena. O chorej dziewczynce, Morince, co słońca nie widziała i kaszlała całą zimę. I ze swojego łóżeczka patrzyła się na maleńskie ziarenko, które jakimś cudem wykiełkowało w tych przyziemnych ciemnościach ... i tak dalej. Andersen i Dickens w jednym.

No ale się ogarnęłam. Na razie. 

Bo przecież

Źródlanej się wody napiję. A wtedy nadziejo mnie prowadź!

(Jak trzeba to mogę zwariować.)


20:32, inny_glos
Link Komentarze (4) »
stat4u