RSS
środa, 30 stycznia 2019

Wyglada na to, ze jednak jestem Super Mario. Jak tylko zaczynam troche lepiej sobie radzic, plansza sie zmienia i poziom trudnosci rosnie, a ja musze biec dalej. Mo dalej chora, Adek zlamal reke. Z pozytywow: niegroznie, sciagna mu gips za miesiac. Nie byl to wypadek rowerowy. A najwazniejsze: zyje. Z minusow: wiadomo.

Biedny Adek zlamanie go calkiem lamalo, wieszczy juz zawalenie studiow ('nie zdazalem na dziesiata na wyklady ze zdrowa reka, teraz nie mam szans'), nie dostanie dobrej pracy w konsekwencji i ogolna katastrofe. Godzine rano ubiera reke w temblak, nie zdaza na autobus, nie moze robic notatek, ani zadan domowych. Swiat zbliza sie ku zagladzie.

14:53, inny_glos
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 28 stycznia 2019

Musze chyba tak z doskoku, dziesieciominutowe relacje z. I oczywiscie bez ogonkow, bo przeciez. No kto by tracil czas:)

Paradoks bycia wykladowca polega na tym, ze nie masz czasu na czytanie ksiazek. Ani w ogole na nic innego.

Koleja krotka relacja z linii frontu: przezylam.

Atak trzeciego tygodnia, ale tylko czesciowy, bo zmasowany szturm odbedzie sie w czwartek - jak to z czwartkami bywa cztery godziny wykladu z trzema dziesieciominutowkami przerwy.

W miedzyczasie, czyli od ostatniego wpisu, pochorowalismy sie, Mo miala goraczke, ja kicham, kaszle i charcze, ledwo ruszam konczynami, ale daje rade, daje, bo przeciez nie mam wyjscia. Choroba dopadla mnie w piatek po poludniu, no prosze, jak dogodnie - nie musialam opuszczac zadnych zajec.

Ludzie bez 'chorobowego', czyli pracujacy na kontrakt choruja w weekendy, nauczyciele w wakacje a matki ... hmm?

Choroba zciela mnie z nog zatem w piatek po poludniu, po odebraniu dziecka z przedszkola, odwiedzeniu biblioteki i zrobieniu zakupow, dobrze wychowana zaraza jedna poczekala, az bede w domu, zeby mnie polozyc do lozka ogromna slaboscia i bolami miesni. Zaleglam na kanapie i nie moglam sie ruszyc, Mo tez zaczela  byc troche nie w sosie, wiec coz - puscilam jej baje na komorce. Wyrzuty sumienia, ze wlasnie funduje jej uzaleznienie do konca zycia, ze wlasnie pozwalam, zeby ten maly, chlonny umysl rozwijal sobie miliony polaczen miedzy neuronami ktore sumuja sie w zreby osobowosci nalogowca, ze wlasnie zaprzepaszczam jej szanse na szczesliwe. aktywne zycie, a zatem owe mysli, ktore kazda matka ma w glowie przez caly czas jak nieznosnie upiedliwy podklad muzyczny, zostaly troche uciszone stanem podgoraczkowym. No nie dam rady. Nie moge. 

Mo ogladala zatem baje przez cala reszte piatku. I cala sobote. Ja zalegalam przez cala sobote, nekana lekka goraczka i wyrzutami sumienia, ze 'nic nie robie'.

W niedziele wstalam, zatoczylam sie trzy razy i wzielam sie do roboty. I znowu puscilam Mo baje. Bo wyklady same sie nie przygotuja. Bo odkrylam, ze mam 40 esejow do sprawdzenia. Bo nie moge sobie pozwolic na chorowanie. 

Juz 25 minut minelo. Musze wracac na front.

 

 

 

 

17:28, inny_glos
Link Komentarze (1) »
czwartek, 24 stycznia 2019

Mam 10 min na pisanie, zdaze? Zdaze, ale bedzie bez ogonkow, bo w pracy jestem.

Okienko oddechu w nawalnicy. To just staje sie nudne, co tu pisze - praca praca a pomiedzy opieka nad dzieckiem. Momentami naprawde nie wiem, jak to sie mowi 'co ja tutaj robie', jakis taki codzienny kolwrot.

Taka jedna ma racje, kiedy sa dzieci, to nie ma wytchnienia, czlowiek nie moze zwolnic, bo sie wszystko wysypie. Szkola, przygotowanie wykladow, sprawdzanie prac, wyklady, a w domu sprzatanie, pranie i nastawianie zupy. Zeby tylko jeszcze jedna mala rzecz pchnac, moze pomyc naczynia, bo stoja w zlewie, moze jeszcze tylko umyc podloge w pokoju, bo znowu ktos wszedl buciorami z dworu. A w nocy male rzyganie namlodszego dziecka (mamusiu, tak kaszlalam, ze sie porzygalam, ale to nic nie szkodzi, prawda?) czy uciszanie starszego, ze na boga jest druga w nocy i nie wiem, czym ani czemu tak stukasz, ale naprawde mnie to budzi. No prosze. 

Ale. Ale i tak jest pieknie. To znaczy wiadomo - kolowrot i zapieprz, gonienie wlasnego ogona w kolko, ale pozbylam sie na razie rozkminek dlaczego jestem tam gdzie jestem i dlaczego nie gdzie indziej. Rozejrzalam sie wokol i zobaczylam, ze jestem w jednym z leszych miejsc, jakie znam - pomimo naprawde kiepskiego startu,. zlych wrozb i 'pieciu groszy bym za was nie dal', jestesmy razem, kochamy sie i w sumie zbudowalismy calkiem fajny dom. Nadal sie kochamy:)

No i minelo 10 min, do uslyszenia!

 

17:46, inny_glos
Link Komentarze (3) »
stat4u