RSS
piątek, 25 maja 2018

Na boga! Hasła zapomninam do bloga!

A dziś dobra data na pojawienie się - referendum aborcyjne w Irlandii. Głosujemy czy wayrzucić tak zwaną ósmą poprawkę do konstytucji, która stawia życie poczęte na równi z życiem żywym, czyli zrównuje prawa matki i embriona. Głosujemy, bo M raniutko Adka do głosowania, bo przecież oboje mają obywatelstwo i mogą. Głosują oczywiście na TAK, bo jakże można decydować za kogoś w tak delikatnej sprawie? Jakże można narzucać komuś, że musi urodzić istotę poczętą?

 

23:15, inny_glos
Link Komentarze (1) »
niedziela, 15 kwietnia 2018

Ballada o dwóch drzewkach. 

Były sobie dwa drzewka w ogrodzie. Jedno z przodu domu, drugie z tyłu. Oba miały liściory zielone, ale ogólnie nie wyglądały za bardzo wyjściowo. Całą zimę zastanawiałam się, co to za drzewka. A szczególnie to z przodu - takie całe łyse przez całą zimę. A drzewko z tyłu to już w ogóle. Takie całe zielone przez całą zimę, ale generalnie słabo. I po co ktoś takie drzwko zasadził, myślałam sobie. Na mojej najlepszej grządce! Tej skąpanej w zachodnim słońcu (the West is the best, mówią ogrodnicy Irlandzcy) I nagle dwa czy trzy tygodnie temu stoję sobie z pierwszą kawką na dworze, w pełnym zachodnim słońcu na końcu ogrodu, wystawiam białego naleśnika twarzy na promienie słoneczka, a tu jakiś cudny, cudny zapach mnie dolatuje. To znaczy oprócz kawki i ogólnie zapachu świeżej ziemi. Wącham sobie wokoło i ta dam! Niepozorne drzewko zakwitło niepozornymi kwiatkami o niebiańskim zapachu. I już wiem jak się nazywa - Skimmia:) 

Ale drugie dalej pozostawało łyse. Takie długie pąki mu wyrosły i czekałam na liściory, myśląc sobie, że urwę liścia i będę wiedziała co to za cholera.  O takie właśnie:

Image result for magnolia buds

I oto dziś już wiem!

Czy ktoś zgadnie co to?

00:15, inny_glos
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 09 kwietnia 2018

No dobrze, jest trochę lepiej. Troszkę słońca. Nie tak, żeby zaraz szaleństwo i upały, ale te chwile, kiedy wychodzę w piżamie (i grubym swetrze) z kawką do ogrodu, a krzaczor, który chciałam tydzień temu wyciąć zaczyna kwitąć i pachnie tak, tak, tak, że nie mam słów ...

BTW, czy ktoś może wie, co to za krzaczor?

krzaczor

W sensie to drzewko na tle tego martwopłotu plastikowego (o czym później). Moje internetowe poszukiwania zakończyły się na afrykańskim drzewku z którego soku robi się truciznę na strzały do słoni;)

Jak ja mogłam tyle lat żyć bez ogrodu?? Jedynie mogę narzekać, że jest za mały, na to wszystko co chcę mieć. Kwiaty, krzaki, róże, RÓŻE, maliny, borówki, fasola, cukinię, małą szklarnię na pomidory i winogrona, sałatę. I trawnik. I kwiaty, kwiaty, kwiaty.

Wczoraj właśnie siałyśmy z Mo kwiatki na lato. Zobaczymy, co z nich będzie, ale miałyśmy dużo zabawy. Floksy, lobelie i jeszcze takie różne ze sklepu dwueurowego w pudełku z napisem 'Summer Fragrant Flowers', czyli pachnące. Dziś zamowiłam róże żeby zakryły płotek z przodu domu. Również dziś M wyrzucił zielone plastkikowe gó.., które udawało żywopłot po jednej stronie ogrodu. Na dość brzydkim drewnianym płotku powiesili jeszcze gorsze plastkikowe gówno, które się sypało i mnóstwo zielonych plastikowych listków znajdowałam w grządce. O takie coś, widać za Mo:

ogrod_male

Z daleka/na zdjęciu wygląda w miarę ok, stapia się z tłem, ale z bliska pękają oczy. 

Nigdy tego nie zrozumiem. Po Pacyfiku pływa kupa plastikego gówna wielkości Francji, a ktoś sobie w ogrodzie wiesza plastikowy żywopłot. Rany. Plastik darzę gorącą nienawiścią. Dlatego panele na podłodze nie wchodziły w grę, dlatego również będę miała okna drewniane, choćbym miała zbierać na nie dwa lata:) (na razie dostaliśmy dwie wyceny - 7000 i 8000 tys. za okna i drzwi od ogrodu, 9400 jeśli chcemy mieć alu-clad z trzema szybami). 

Tak samo nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy z ogródka robią sobie takie coś:

ogrod_beton

To jest właśnie ogród mniej więcej wielkości naszego, troszkę może mniejszy. Betonowa pustynia. Jak można coś takiego mieć i jeszcze za to ZAPŁACIĆ? Jak można codziennie z okna wypasionej kuchni (akurat widziałam, dom był na sprzedaż na naszej ulicy w tym samym czasie, co nasz) z kawką w ręku patrzeć się na coś takiego i nie mieć ochoty WALNĄĆ GŁOWĄ W TEN BETON I WYPIZGNĄĆ TO W KOSMOS? Moja wyobraźnia jest za mała. PS. Za ten dom ktoś dał 25 tys. euro więcej;) 

Tutaj proszę jeszcze jeden przykład:

ogrod_betNawet w najgorszym przypadku zgodziła bym się na takie NIC, myśląc - spoko, ZEN, minimalism, gdyby nie to, że ten trawnik wygląda na sztuczny. SZTUCZNY??? WHY??

Ja bym zębami pazurami dokopała się do ziemi. I posiała choćby trawnik, jak już naprawdę nic by mi się nie chciało. W najbardziej leniwym przypadku mlecze zasiewają się same:)

 

00:13, inny_glos
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 02 kwietnia 2018

Pada. Pada pada pada, kapie, leje, mży, dżdży, siąpi, kropi. Ja wiem, że mieszkamy w Irlandii, ale kurcze blade ile można wytrzymać? I zimno. Zimno zimno zimno, cały czas poniżej 10 stopni, co oznacza, że musimy grzać. 

Aby się trochę zagrzać, kupiłam bilety do Polski na początek maja. Jedziemy tylko z Mo, poucieszać trochę babcię i dziadka. 

Myślę o zrobieniu prawa jazdy. To jest takie nasze marzenie od lat, ale z tych mniejszych - a że marzenia się spełniają, to trzeba zacząć działać. Żadne z nas nie umie jeździć, na co dzień nie za bardzo nam to przeszkadza, rowery górą! ale chcielibyśmy sobie kiedyś pojeździć po tej naszej Irlandii. A bez samochodu trudno i drogo. Zaczynam od lekcji jazdy i daję sobie dwa - trzy lata na zrobienie prawka. Tutaj przeważnie zdaje się najpierw test teoretyczny, po którym można już jeździć jako 'learner', ale trzeba mieć kierowcę towarzyszącego i samochód. A my ani tego ani tego - samochód teoretycznie moglibyśmy sobie kupić, ale koszt ubezpieczenia dla kogoś bez pełnego prawa jazdy jest niemożliwy - wyszłoby koło 2500 tys na rok, więc wolę za te pieniądze doskonalić jazdę z instruktorem.

16:01, inny_glos
Link Komentarze (4) »
sobota, 31 marca 2018

Święta. Umyłam tylko okna tym razem, ze wszystkim innym dałam sobie spokój. I tak na bieżąco sprzątamy, przesuwamy, wiercimy, przestawiamy, układamy, porządkujemy, sortujemy, wyrzucamy.

Święta jak zwykle dają trochę oddechu, tak nie za dużo, tak na dwa wieczory serialu obejrzanego bez wyrzutów sumienia, że trzeba sprawdzać eseje. Świętujemy wiosnę, która jakoś opornie w tym roku do nas przychodzi – od tygodnia temperatury koło 7 stopni w dzień i 3 w nocy, czyli zimno zimno zimno. Ale nadzieja jest, Irlandzkie dzieciaki się nie przejmują i biegają w podkoszulkach i legginsach po dworze. Bo wiosna przecież!

Planuję ogród. Na razie z przodu domu, przy płocie, koniecznie róże – ale pnące, poprowadzone poziomo, czy krzaki?

Tutaj widać kawałek tego płotku (i nasze dzieci, przy okazji, jak idą do sklepu;):

 

ad_mo_male

Widać, że trawnik też średnio zadbany, w planach kupno kosiarki, ale na sadzenie innych rzeczy niż róże się nie zdecydowałam, na razie oglądam, co rośnie u sąsiadów, którzy też mają podobny północny aspekt. 

Mo szuka koleżanek. Są tu takie dwie dziewczynki, dużo starsze, bo siedmioletnie, Mo za nimi biega cała ucieszona, a one trochę się z nią bawią, trochę jej uciekają, trochę się z niej śmieją. Ona jeczcze tego nie rozumie, tych sytuacji społecznych, i śmieje się razem z nimi:) Codziennie pyta się, czy ‘koleżanki są’ a jak są, oj to nie ma zmiłuj – musimy iść. Wczoraj razem z koleżankami odkryła sekret pana Bim-boma, jak go nazywamy, czyli samochodu z lodami, który jeździ po całej dzielnicy głośnym sygnałem oznajmiając lody. Od kiedy się tu przeprowadziliśmy pan Bim-bom (albo pani Bim-bom czasami) był ważnym elementem życia, kiedy usłyszała 'tu-tu-tu-tu-tu-bim-bom', trzeba było biec do frontowego okna, żeby go zobaczyć. Ale sens istnienia pana Bim-boma było dla Morinki tajemnicą. Aż do teraz. Właśnie próbowałyśmy się zaprzyjaźnić z dziewczynkami na ulicy, kiedy przyjechał, dziewczynki zamówiły dwa ‘lody do picia’, kubki wypełnione pokruszonym lodem i syropem o smaku truskawkowym, po czym okazało się, że mają tylko 20 centów. Cóż było robić, dołożyłam się im do napoju, żeby spojrzały łaskawszym okiem na nową młodszą koleżankę i pozwoliły jej brać udział w bieganiu, skakaniu, machaniu rękami, robieniu min i wygłupianiu się. Mo oczywiście też dostała napój i tak ukręciłam sobie bacik na własny grzbiet, jak sobie zaraz pomyślałam. 

 

14:50, inny_glos
Link Komentarze (1) »
czwartek, 29 marca 2018

Wiosna przyszła i poszła, tak jak i zapewne w Polsce, ale te parę cudnych, słonecznych dni pokazały na co warto czekać. Słońce już zupełnie zagląda do naszego ogródka, tak jak w zimnie jest za nisko i ogród jest cały w cieniu sąsiednich domów, tak od początku lutego mamy je w ogrodzie od tyłu. Kuchnia jest cała zalana światłem prawie od samego rana aż do popołudnia - to był dobry wybór, z tym południowym ogrodem. Jestem z siebie dumna, że się tak uparłam i nie dałam się skusić cenom północnych ogrodów. Słońce stopniowo również pokazuje się od frontu, około 18 godziny dochodzi nam do okien, a te dwie-trzy godzinki popołudniowego światła dają nadzieję moim różom od frontu - nie będę zmuszona do sadzenia bluszczy i paproci li i jedynie. Kocham ogród, mogę jedynie narzekać, że jest za mały, bo tak jak dom mogę mieć malutki, tak ogród powinien być wystarczająco duży, żeby zmieścić tam kwiaty, pnącza, stolik na popołudniową kawkę i zagony ziemniaków. Chcę robić naturalny kompost, mieć trochę warzyw i ziół, maliny, jagody, porzeczki, sadu niestety nie dam rady posadzić. Na razie sadzę róże i małe kwiatuszki letnie, na wielkanoc mamy zaplanowane sianie kwiatków z Morinką.

Przyzwyczailiśmy się chyba do chłodniejszego domu, wiem, że jest wiosna, ale nawet koło 3-4 stopni na zewnątrze nie odczuwam już tak zimna. Ale oszczędzamy na wymianę okien, jak zwykle uparłam się na li i jedynie na drewniane. Ciemno-granatowe albo czarne, ale drewniane:) Przy okazji zrobimy ocieplenie zewnętrzne, jak nam dadzą pożyczkę, na razie sprawdzam różne opcje i możliwości. Ciężko jest tak bez żadnych kontaktów, ocieplenie to koszt 10 tys euro i można je bardzo spartaczyć, szukam zatem kogoś, kto może nam tego doglądać za niewielką opłatą.

Na brzozie zamieszkały sroki - tato, mama i chyba jakieś młode, jeszcze nie za bardzo widać co tam się dzieje w gnieździe. 

Dodatkowe kilometry na rowerze do pracy robią swoje - schudłam trzy kilo. 

Morinka śmiga na hulajnodze, spacer do sklepu czy do parku stał się przyjemnością, bo wcześniej bywało, że już bardzo zmęczona nie chciała jechać w wózku i bardzo marudziła, a chodzenie za rączkę trwało wieki. 

Rok akademicki się kończy i będę miała czas na zdjęcia dla was. Wreszcie. 

17:22, inny_glos
Link Komentarze (1) »
sobota, 10 marca 2018

Czarnego potwora już nie ma, oddałam stół IKEI, okazało się to bardzo proste, po prostu zadzwoniłam i zapytałam, czy zabiorą stół, bo nam nie pasuje i zabrali. Puściliśmy jeszcze cztery krzesła przy okazji. Były w odcieniu walącego po oczach błękitu, czego nie widziałam w sklepie. A najlepsze jest, że najpierw wysłałam maila, ale mi nie odpowiedzieli, więc zadzwoniłam i zgodzili się zabrać za darmo. Po czym dwa dni później przysłali mi maila, że nie mogą zabrać. Cały szkopuł był w tym, że rozmawiałam z Ikeą z UK a mailowałam z Ikeą Irlandzką, skutkiem czego stół zabrali bez problemu.  Niezły burdel mają tam siostry w IKEA. Ale pieniądze oddali.

Zamiast czarnego monstrum

stol_male

mam teraz drewnianego Duńczyka - w odcieniu pomarańczy, lekki, rozkładany, jakby z lat 60tych, wypatrzony w Oxfamie za 50 euro. Dalej mi trochę nie pasuje, jest troszkę za mały, no i ten pomarańcz, ale jest lepiej (zdjęcia będą).

Stół głównie mi się gryzł z tą sofą:

sofa_m

Którą będziemy jeszcze spłacać dwa lata więc wymienić nie mogę. Cały pokój rozpadał się na dwie części - ciężką, czarną, z ostrymi kontrastami koło kominka i lekką, pastelową, o obłych kształtach koło sofy. Zamierzam jeszcze dokupić fotel i dywan, bo dywanik z kurą też nie pasuje, choć bardzo go lubię. Ale na razie wstrzymałam wszystkie zakupy - oszczędzamy na okna i być może też ocieplenie zewnętrzne.

Bo miała być już wiosna, a parę dni później było tak:

przed_domem_2

Bałwan:

balwan_mA z tyłu domu:

ogrod_w_sniegu_male

Dopiero co posadziłam kwiatki! W parę dni nabiliśmy gazu na 150 euro, a potem licznik stanął. Maja go wymieniać już od dwóch miesięcy, na początku roku przyszedł pan inżynier, popatrzył, postukał i stwierdził, że to taki stary licznik, że nie ma narzędzi i poszedł sobie.

 

11:50, inny_glos
Link Komentarze (3) »
wtorek, 13 lutego 2018

Wiecie, jak to jest, kiedy kładziecie się spać z myślą, żeby tylko się prędzej obudzić, bo nie możecie się doczekać? Wiecie, jak to jest, kiedy spróbujecie jakiejś rzeczy po raz pierwszy i chcielibyście się tylko w to bawić i bawić? Pamiętam takie uczucie z głębokiego dzieciństwa, uczucie niecierpliwości, gorączki, takiego podekscytowania, że człowiek nie może spać, bo już chciałby wstać.

To ja tak mam teraz z ogrodem.

MAM OGROD.

IDZIE WIOSNA. 

Juz nie mogę się doczekać. Kupuję na ebayu nożyce do cięcia róż, wyszukuję na necie w miarę tanie altanki. I pnące róże, które lubią cień. Jak wam się podoba Iceberg?

Provence, Dominique Lafourcade. Rose  pergola with rosa 'iceberg'

To południowa Francja,  u mnie trudno się spodziewać takich efektów, ale podobno te róże nie są zbyt wymagające.

A ta też podobno lubi cień:

Eden Climber Rose

Cudna, prawda? To Eden Climber Meiviolin, jakbyście chcieli taką.

A clematisy? Lubicie clematisy? Od ulicy mam taki okropny, niski, metalowy płotek, chcę tam puścić clematisy (jak sie po polsku nazywaja?).

O tak:

Znalezione obrazy dla zapytania clematis on a fence

Albo tak:

Znalezione obrazy dla zapytania clematis on a fence

A moze zamiast róży tak?

Clematis I think

Clematisy bardzo ładnie rosną w Irlandii, muszę tylko posadzić dobry gatunek, który mi wytrzyma od pónocnej strony. Ale dzis odkrylam, ze jest tam troche slonca w lecie.

Poza tym mamy dużo różnych roślinek, które dopiero znajduje i jeszcze nie wiem, jak się nazywają. 

Obłożyłam się ksiegami o Garden Design i się zachwycam:D Oglądam ogród rano, w południe i wieczorem i patrzę, co w cieniu, co w słońcu. Bo słońce zaczęło zaglądać do naszego ogrodu prawie równo na urodziny Mi, drugiego lutego, wcześniej tylko przez okna do kuchni i dużego pokoju, ale grunt był caly w cieniu.

A filmiki na jutubie są nieocenione.

Jakie jeszcze rośliny lubicie?

20:31, inny_glos
Link Komentarze (4) »
sobota, 10 lutego 2018

No dobrze dobrze, pracą zajmiemy się później, a na razie muszę wam powiedzieć, że wiosna idzie!!!

U mnie w ogródku już są przebiśniegi? Pierwiosnki? Aaaa, sprawdziłam, właściwie to oba gatunki. Wyłażą z ziemi, razem z tymi żółtymi narcyzami, odkrywam powoli co mi ta pani co tutaj mieszkała wcześniej nasadziła i bardzo bardzo ją za to polubiłam:) Przesyłam jej dobrą energię w podziękowaniu. Są jeszcze różne krzaki róż, ach, róże, cudne róże, moje ulubione kwiaty. Włączyła mi się korba ogrodowa, byłyśmy wczoraj z Mo w naszej lokalnej bibliotece i pożyczyłam sobie fantastyczne książki o ogrodnictwie, ech, jeszcze wam pokażę, co tu mi powyrasta!

Ale na razie sprawdzam ogród, patrzę, gdzie świeci słońce o jakich porach, gdzie wieje wiatr, a gdzie jest bardzo cienisto. Front domu znajduje się od północy, zawsze marzyłam o pnących różach wokół drzwi, ale w takich warunkach nie ma szans. Macie jakieś pomysły na fajne rośliny cieniolubne? I żeby kwitły;)

Wczoraj zamówiłam (ostatnią) partię mebli z Ikei, chcemy ostatecznie pozbyć się pudeł z czarnego pokoju. Co zamierzam zmienić a co już zrobiłam poopowiadam wam następnym razem, bo niestety, Mi jest z Mo co oznacza, ż muszę się zabrać za robotę. 

Jakie ksiażki o ogrodnictwie polecacie? 

14:07, inny_glos
Link Komentarze (1) »
wtorek, 06 lutego 2018

Dom nabiera ogłady. Rozpędziłam się trochę w tych moich urządzaniach wnętrz (już nowy stół chciałam kupować, a nawet nie nowy, ale stary, za - bagatelka! - 350 euro, nie bacząc, że przecież stół już mam! Ale taki cudny, cudny, cudny, Duński z lat 60tych, ach!), no zatem tu stół, tam klosz sufitowy już prawie kupiony za 80 euro, a jeszcze termostat - bo albo mamy gorąco jak w piekle, albo zimno jak .. w niebie? 300 e, a może taki z osobno regulowaną temperaturą każdego pokoju? bagatelka - 1500 euro, jeszcze przecież okna, półki na książki, stolik do kuchni i ...samochód? czyżby nareszcie nastała pora, kiedy możemy zrobić prawo jazdy?? Stój stój stój, wstrzymaj konie moja droga, hola hola, proszę się uspokoić natychmiast. Natychmiast.

Bo oto dostaliśmy wiadomość, że likwidują dwa kierunki u nas w szkole i to akurat jeden, na którym mam najwięcej zajęć i drugi, na którym ma Mi. Co to dla nas oznacza jeszcze nie wiadomo, bo dostaliśmy pozwolenie na otwarcie jednego kierunku w zeszłym roku, ale jak to godzinowo wyjdzie, co nam prekariuszom z tego skapnie to raczy wiedzieć tylko managerka. Nie mogę przy tym powiedzieć, że spadło to na nas jak grom z jasnego nieba - bowiem więdnąca liczba studentów już od dawna była przedmiotem wielu dyskusji i rozkminiań i losy tego kierunku były właściwie już dawno przesądzone, ale tak długo to wszystko wisiało na włosku, że myślałam, że jeszcze podynda. A tu koniec. 

W tym kontekście to, że mamy dom nabiera zupełnie innego znaczenia - już nie będziemy drżeć przed kolejną podwyżką czynszu, coraz bardziej świadomi, że na własne już nie mamy szans - bo ludziom pod pięćdziesiątkę nikt nie daje kredytów. A tu już mamy. MAMY. Z ratami damy sobie radę, na szczęście nie takie duże a i poprosić możemy o rozciągnięcie okresu spłaty.

A już poczułam się bogata:D 

20:19, inny_glos
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 55
stat4u