Blog > Komentarze do wpisu

Dziś pierwszy raz płakała:( Odkryła, że przedszkole to system, że to nie ciocia Dana ani ciocia Ola.

- Mamo, nie chcę iść do przedszkola, tam jest nudno! A jedna dziewczynka wyrzuciła mi serek. - Dlaczego? - Bo jej pani kazała. - A dlaczego? - Nie wiem. Wyciągniła mi z plecaczka i wyrzuciła do kosza. A przecież nie można serka wyrzucać do kosza, tylko trzeba dać mamie, prawda?

Nie chciała wejść, rozpłakała się za bramą. Pani ją przytuliła, uspokoiło mnie to, choć oczywiście nie wiem, co tam się w środku dzieje. Mogę mieć tylko nadzieję, że nic podobnego, jak w przedszkolach sfilmowanych ukrytą kamerą parę lat temu - gdzie dzieci były przywiązywane do fotelików na dwie godziny, a panie zajmowały się swoimi telefonami:( Nie mogłam tego spokojnie oglądać.

https://rutube.ru/video/c690b952aaffcc99afc70a4f75f64d85/

 

poniedziałek, 10 września 2018, inny_glos

Polecane wpisy

  • Mo

       

  • Jeśli to starość, to nie wiem

    jak przeżyję następne 40 lat. Pocieszam się, że może to po prostu zmęczenie/niewyspanie/samaniewiemco. Ale nie, to chyba starość (przychodzą mi na myśl te wszys

  • Brexit, parę uwag

    No i wyszli z Europy, czego podobno nikt się nie spodziewał. Ale przecież już od dawna ta biedna część społeczeństwa angielskiego stawała się coraz biedniejsza,

Komentarze
2018/09/11 00:39:41
Niestety, podobnie dzieje się wszędzie, w Polsce też. Dlatego od zawsze uważam, że małe dzieci powinny pozostawać pod opieką rodziców, babć, a w żadnym razie nie być oddawane do żłobków. Myślę, że dla małego dziecka to straszna trauma. Nie ma co się łudzić, że panie zimne i oschłe to wyjątki. Panie bywają zmęczone, mają swoje problemy, których nie zostawiają w domu itd. A dziecko to jest niezwykle czuły, delikatny instrument.
-
2018/09/11 19:38:27
No tak, Moon, też mnie to martwi. Ale czytałam dużo o dobroczynnym wpływie przedszkola na rozwój dziecka - przedszkole to nie żłobek, ona ma już trzy latka, nie rok. Po drugie, chodzi tylko na 3 godziny dziennie, bardziej dla niej samej niż dla mnie, a najbardziej to dla języka. Za dwa lata ma zacząć szkołę i do tego czasu dobrze byłoby, gdyby mówiła po angielsku, a my w domu tylko po polsku. Zabawy na podwórku nie wystarczą, myślę, że powinna też rozumieć polecenia pań nauczycielek itd. Ech. W tym wszystkim najbardziej błogosławię to, że mogę ją zostawić w domu jeśli jest taka potrzeba - dzięki temu, że oboje pracujemy na kontrakt, możemy sobie tak ułożyć godziny, żeby się dzieckiem wymieniać. I zawsze, jak jest chora, to może z którymś z nas zostać w domu, minusem jest oczywiście to, że mamy wtedy mniej czasu i będziemy musieli siedzieć po nocach.
-
2018/09/11 22:04:07
Wiek przedszkolny to całkiem co innego, niż żłobkowy, że tak się wyrażę :) Przedszkole to fajna sprawa. Nie można zakładać, że wszędzie pracują potwory, bo tak nie jest. Myślę, że Morinka będzie lubiła swoje przedszkole i będzie chciała tam przebywać dłużej, to tylko początki są trudne. Przez 18 lat pracy tylko jeden raz zetknęłam się z dzieckiem, które musiano zabrać z przedszkola, bo nie było w stanie się przystosować (chłopczyk, delikatny bardzo). Cała reszta harpaganów świetnie sobie radziła, jedni szybciej, inni później, ale wielkich dramatów nie było. Na ogół rozpacz kończyła się wraz ze zniknięciem rodzica :) No, i 3 godziny to tyle, co nic :) Tak więc nie miej ani wyrzutów sumienia, ani nie martw się za bardzo, bo nie ma sensu. A język, faktycznie, to sprawa absolutnie priorytetowa :)
stat4u